Kryzys parkingowy

Każdy kierowca we Wrocławiu z pewnością miałby bardzo wiele do powiedzenia o zjawisku, które można nazwać kryzysem parkingowym. Nie od dziś wiadomo, że znalezienie wolnego miejsca parkingowego w newralgicznych punktach miasta w godzinach szczytu jest rzeczą nie możliwą.

Wprowadzenie płatnych miejsc parkingowych w rynku i jego okolicach niczego nie zmieniło. Wolnych miejsc jak nie było tak nadal nie ma. Teraz nie tylko trzeba spędzić kilkanaście minut na znalezienie wolnego skrawka chodnika na, którym można zostawić auto, ale też trzeba za tą przyjemność słono zapłacić. Zjawisko to jest tak oczywiste, że zyski z niego postanowili czerpać nawet ludzi spod budki z piwem. Za drobną opłatą istnieje szansa, że odsuną się z zajmowanego przez siebie miejsca parkingowego. Oczywiście nie zwalnia to z opłaty jaką uiścić należy dla miasta. Tak wiec płacić należy podwójnie. W przeciwnym wypadku po powrocie do auta znaleźć możemy mandat za szybą lub gwoździa w oponie.

Nie pomogły również liczne prywatne parkingi. Ogromna liczba miejsc parkingowych w wielkich centrach handlowych również nie jest w stanie zaspokoić ciągle rosnącego głodu miejsc parkingowych. Liczba aut wzrasta zbyt szybko w porównaniu do liczby parkingów. Jedyną nadzieją zdaje się być zmiana świadomości kierowców. Jednak wcale nie tak łatwo przekonać kierowcę by z dnia na dzień stał się użytkownikiem komunikacji miejskiej.

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Musisz się zalogować aby móc komentować.